Żukowska bez litości dla Pełczyńskiej-Nałęcz. "Odchodzą przez styl rządzenia"
W mediach społecznościowych polityk Lewicy wprost podważyła narrację o sporze programowym i zasugerowała, że szefowa partii przedstawia własne poglądy jako stanowisko całej formacji.
"To jest stanowisko programowe samej przewodniczącej"
Żukowska zakwestionowała tezę, że politycy odchodzą z Polski 2050 z powodu niezgody na kierunek ideowy partii. "Nie, ludzie nie odchodzą, bo nie zgadzają się z wizją programową (…) tylko dlatego, że nie podoba im się styl zarządzania" – napisała na X. Posłanka podniosła również kwestię braku formalnych decyzji programowych w ugrupowaniu. Zasugerowała, że mówienie o zmianie kierunku partii jest nieuprawnione bez oficjalnych dokumentów. "Jak partia robi zwrot programowy, przyjmuje w tej sprawie jakikolwiek dokument, uchwałę, cokolwiek – to można mówić ‘my’. Póki co, to jest stanowisko programowe samej przewodniczącej" – podkreśliła.
W innym wpisie Żukowska pytała także, czy partia w ogóle przyjęła nowy program i czy został on zatwierdzony przez partyjne gremium. Zasugerowała, że spór może mieć charakter personalny, a nie ideowy, oraz że poglądy Pełczyńskiej-Nałęcz mogą nie być podzielane przez wszystkich parlamentarzystów ugrupowania.
Szykują się kolejne odejścia z partii?
Ostre komentarze pojawiają się w momencie narastających napięć w Polsce 2050. W ostatnim czasie z partii odeszło kilka rozpoznawalnych postaci, w tym europoseł Michał Kobosko, była wiceminister spraw zagranicznych Anna Radwan-Röhrenschef oraz posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska. Część z odchodzących wskazywała na problemy z wewnętrzną debatą i sposób podejmowania decyzji w partii.
Władze Polski 2050 utrzymują, że mimo odejść ugrupowanie przyciąga nowych członków i koncentruje się na realizacji programu. Szefowa ugrupowania Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaprzeczyła także dziś rano w mediach, by podczas ostatniego posiedzenia zarządu omawiano kwestie personalne. Jak zaznaczyła, rozmowy dotyczyły realizacji zobowiązań wyborczych i programu partii. Pełczyńska-Nałęcz odniosła się również do zarzutów Michała Koboski, który oskarżał ją o próbę wprowadzenia dyktatury w partii. Jej zdaniem takie wypowiedzi są wyrazem braku szacunku wobec członków ugrupowania.